przeniesiona >> czwartek, 11 września 2008 21:57:23
Przeniosłam się.

KLIK


dziękuję.
komentarze [0]

Problemopuzzle.Łatwowiernoczłowiek. >> czwartek, 12 czerwca 2008 00:27:11
Kolejny przykład na to, że od ludzi nie powinno się uzależniać.
Każdy z nas ma swój nałóg, mniejszy lub większy. Nie wnikam. Jak często zdarza się, że osoba uzależniona od drugiej cierpi z jej powodu? Praktycznie zawsze, kiedy idzie coś nie po myśli. Cokolwiek by to było.
Uzależniając się od człowieka, dajemy światu do zrozumienia, że jesteśmy za słabi, by być samotni. I że jesteśmy na tyle silni, by próbować walczyć z samotnością.


***

X: Co robisz?
Y: Doczepiam nasz adres do kluczy.
X: Jak to? Oszalałaś?
Y: Niby czemu? Jak zgubię klucze, ktoś je odniesie tutaj.
X: Jesteś tak głupia, czy po prostu wierzysz w to, że ludzie są z natury dobrzy?

***

'Może tu, w ulewie, we mgle
Zgubię o Tobie sen.'

***

-Te puzzle są cholernie trudne. Ilekroć doczepiam jakiś kawałek, okazuje się, że zupełnie on nie pasuje do całości.
-Szkoda, że nie umiesz patrzeć. Ja bezbłędnie dopasowuję wzrokiem elementy układanki.
-Nie chodzi o to, że nie umiem patrzeć. Ja mam słaby wzrok. Jak założę okulary, potrafię dostrzec wszystko.
-To dlaczego ich nie założysz? Łatwiej by ci szło.
-Nie lubię wyostrzonej rzeczywistości. Zamazane kształty interpretuję na swój sposób. One wcale nie muszą być dla mnie takie, jakie są naprawdę. Ja je dostosowuję do własnych potrzeb. A gdyby mi zbyt łatwo szło z układanką, nudziłabym się potem.
-To trochę oszukiwanie siebie... I świata.
-Nie. Ja po prostu żyję po swojemu.
-Ale ile przy okazji błędów popełniasz.
-Błędy mnie uczą. Nie żałuję swoich ruchów i przymiarek.
-Co zrobisz jak już ułożysz całe puzzle?
-Poczuję się spełniona. I wiem, że nie ułatwiałam sobie układania zbędnymi okularami. Bez nich też wszystko może się udać.
komentarze [0]

Wszyscy jesteśmy aktorami. >> sobota, 31 maja 2008 22:56:39
Zanurzona w skąpym blasku światła czuję się jakbym stała na scenie. Scenie życia.

Jestem aktorką, gram siebie.

Wcale nie muszę udawać, gdyż moja rola polega na wyrażaniu własnych emocji, przeżyć – a to wychodzi z mego wnętrza.

W jednej chwili łzy spływają po policzku kierując się w stronę ust, nasycając je słonym smakiem bólu, w następnej zaś kąciki tych ust unoszą się w pełnym radości uśmiechu. Stoję pośrodku, widzowie obserwują moje posunięcia jednak niezbyt uważnie. Nie potrafią dostrzec szczegółów, widzą tylko moją postać. Nie widzą mnie.

Spoglądam w niebo; Kabhi khushi kabhie gham – czasem szczęście, czasem smutek.

Moje ruchy są pełne ekspresji. Przedstawienie trwa długo.

Zbliża się koniec, ja już jestem wyczerpana. Widzowie są poruszeni, łzy szklą się w blasku wielu par oczu. Czy czuję się spełniona? Nie wiem. Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Klękam z pokorą pochylając głowę. Klatka piersiowa unosi się szybko, mój oddech jest głęboki.

W takim momencie powinnam przeanalizować, czy każdą scenę odegrałam najlepiej jak umiałam. Jednak nie potrafię – wpatruję się w publiczność pustym wzrokiem, chcę się oddać chwili.

Czekam na oklaski. Ręce tkwią nieruchomo w powietrzu, słyszę tylko cichy szmer.

Oni nie wiedzą.

Bo i ja nie wiem.
komentarze [1]

Wartość sensu. >> czwartek, 10 kwietnia 2008 11:23:32
Dotychczas myślałam, że wszystko ma swój sens. Wszystko. Z ogółu nie wykluczałam nawet najmniejszej rzeczy, której sens moglibyśmy poddać wątpliwości.
Teraz widzę, jak bardzo się myliłam. Tylko pusty optymizm mi przekazywał usilne cele jednostek. W tym nie było żadnej logiki.
Bo coś, co nic nie wnosi, po czym nic nie zostaje w gruncie rzeczy nie ma sensu, prawda?

Nie ma czegoś, co nie istnieje.

Płytkość jest przebiegła. Próbując się zanurzyć, jeszcze bardziej wyostrzamy fakt, że wciąż jesteśmy na powierzchni.


Klucząc w tym temacie moglibyśmy się łudzić, że wszystko jest po coś. A po co jest nic? Nie, nie ma nic. To mówi chyba samo przez się.


Budowla z kart miliardów a na jej szczycie człowiek.
Ufny w swoją potęgę dokłada karty nowe.

Piotr Drozdowski


komentarze [3]

Część pierwsza. Magia snu. >> piątek, 28 marca 2008 11:31:46
Blade światło księżyca rzucało cień rzęs na jego policzki. Ciche, szklane oczy tkwiły w półmroku, jednak gdy obrócił twarz dostrzegła ich zmęczenie. Noc uwydatniała jego piękne rysy, uwypukliła marmurowe usta.
-Przez ciebie nigdy już nie będę szczęśliwy.
Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że to usłyszy. Zbliżyła się do niego o krok; sama uczyła go, że nie można się wstydzić łez.
-Łzy to uczucia. - powiedziała, gdy dostrzegła jak szybko ociera oczy skrawkiem rękawa.
-Coś mi wpadło do oka. - burknął wtedy.
-Wstydząc się łez, wstydzisz się własnych uczuć, siebie samego. To prawie tak samo, jak gdybyś wstydził się tego, że mnie kochasz.
Westchnęła cicho na to wspomnienie. Przeszył ją ból. Musiała być dzielna.
-Aby znaleźć w życiu szczęście, trzeba doświadczyć bólu. Bez cierpienia nie będziesz zauważał swego szczęścia, a przez to nie będziesz go doceniał. Najpierw trzeba coś stracić, żeby uświadomić sobie co się miało. Dzięki mnie będziesz szczęśliwszy niż byłeś.
-Skończ już. -wycedził przez zęby.
Lekki powiew letniego wiatru wplótł się w jego krótkie, zmierzwione włosy. Za każdym razem, gdy na niego patrzyła, była zafascynowana. Roztaczał wokół siebie jakąś aurę niecodzienności...
-Dlaczego wbijasz mi nóż w serce? - zapytał zbliżając się ku niej.
To pytanie dało jej do zrozumienia jak wielkim darzył ją uczuciem.
Jak zawsze miała gotową odpowiedź.
-By wypłynęła w końcu z niego trucizna. Złość, żal, ból, zazdrość...
Jego zimne usta wydały niemy krzyk.
'Po co?', 'po co?'
-Teraz czujesz ogromny ból, ale potem rany się zabliźnią i będzie pustka, dopóki nie pokochasz kogoś czystym sercem.
Nie rozumiał o czym mówiła. Czuł się zagubiony jak małe dziecko. Ona była jego podporą, a teraz ta podpora pękała, kruszyła się, by rozpaść się na milion kawałków i odbudować gdzie indziej.
Spojrzał w jej wielkie błyszczące oczy.Nawet nocą wydawały mu się zbyt ufne i dobre. Potrafił się w nich zatracić całkowicie.
Musnęła wargami jego cichy błagalny szept i odeszła.


***

Biegła przed siebie. Wiatr targał jej włosami, deszcz mieszał się z łzami. Nie czuła zmęczenia.
Mogła się zatrzymać, lecz nie chciała.
Mijała ludzi, którzy współczująco kręcili głowami, albo zachęcającymi gestami przyzywali ją do siebie.
Kątem oka zauważyła siostrę, która krzyczała:
-Przytul się do mnie! Będzie ci lepiej!
Nie, nie, to nie da jej ukojenia.
Wszystkie jej zmysły były wyostrzone.
Przystanęła na chwilę. Rozglądała się w poszukiwaniu czegoś.
Nagle uświadomiła sobie, że to nie ona szuka. W tej gonitwie brała udział jako poszukiwana.
Gwałtowny strach przeszył ją na wylot.
Głośny pisk wyrwał się z jej piersi, jednak postanowiła uciekać.
Zmęczenie powoli dawało jej się we znaki, nogi miała jak z waty... Czuła na szyi czyjś oddech.
-Zostaw, zostaw!
Upadła.

Poczuła przyjemne ciepło rozlewające się po jej ciele. Podniosła wzrok, jednak oślepiały ją promienie ostrego słońca.
Ciche szczęście.
Piasek lekko parzył jej bose stopy.
Włosy dalej były mokre od deszczu. Nie miała pojęcia jak się tu znalazła.
Chciała tańczyć, rozkoszować się tą chwilą, była tu sama.
Nagle zadrżała. Wiedziona jakimś dziwnym uczuciem, skierowała swe kroki w stronę morza.
Zamoczyła stopy po kostki, jednak nie mogła się zatrzymać. Tym razem nie z własnej woli...
Zimne fale obmywały jej ciało. Woda sięgała jej szyi, a ona dalej szła wgłąb.
Do jej umysłu wdarła się panika.
Nagle morze zmieniło się w jakieś granatowe gęste jezioro, po powierzchni którego unosiło się coś dziwnego...
Niewidzialna siła kazała jej iść ku temu. Bała się.
Było to czyjeś nagie ciało. Puste zimne oczy otworzyły się.

Koszmar został przerwany przez czyjąś ciepłą dłoń.
Już nigdy nie chciała zapadać w sen.

c.d.n.
komentarze [2]

Próbuję powiedzieć 'żegnajcie', ale dławię się. >> wtorek, 26 lutego 2008 17:06:16
Próbuję powiedzieć 'żegnajcie', ale dławię się.
Próbuję odejść, ale potykam się.
Uczucia mnie trzymają przy nich. Moje wielkie przywiązanie.
To właśnie owo uczucie. Potężniejsze niż miłość, czy cokolwiek innego.
Chociaż i to jest silne.
Wszystko ma swój cel, swój kierunek, ale od nas zależy w którą stronę go zwrócimy.





Notka zainspirowana Macy Grey.
komentarze [1]

Słowo >> środa, 19 grudnia 2007 09:39:23

"Na początku był Bóg,
Dzisiaj jest Bóg,
Jutro będzie Bóg.
Kto może zrobić obraz Boga?
Nie ma On ciała.
Jest On jak słowo, które wychodzi z twych ust.
To słowo! Już go nie ma,
Jest przeszłością, a jednak nadal żyje!
Taki jest Bóg."

Hymn grupy pigmejskiej



Nie jestem zbyt religijna. Wierzę w Boga, ale nie praktukuję.
Strasznie spodobał mi się ten hymn ze względu na wykorzystanie słowa jako porównanie do Boga.
Słowo ma wielką siłę, wartość.
Nauczmy się nim posługiwać.
Hymn ten przedstawił Boga w taki sposób, że po przeczytaniu go pomyślałam: 'To prawda!', zawsze tak myślałam o Bogu, ale nie potrafiłam tego w sobie odkryć.
Wczytajcie się. Nie jest to skomplikowany hymn. Jednak ma w sobie coś głębszego.

komentarze [4]

Gdy coś się kończy, coś się zaczyna... >> sobota, 24 listopada 2007 23:51:19
Powiem "dość" i się nie skończy.
Postawię kropkę i się zacznie nowe zdanie.
Wbrew pozorom to nie to, o czym myślimy.
Myślimy za mało.
Nie doszukujemy się aluzji i sensu w całości.
Powiem coś i będzie sarkastyczne "nie żartuj, dobra?"
Pytamy za mało.
Potrafimy czekać i się łudzić. Tak, ja się łudzę.
_____________________
to do nas podobne

komentarze [3]

Pragnienie końca >> środa, 14 listopada 2007 13:32:58
Każdy mój kolejny dzień to coraz większe pragnienie śmierci.
Ale nie zamierzam się poddać i będę żyła tak długo, ile jest mi wyznaczone.

Chcę zanurkować w przepaść niebieską
Błądzić alejami snu-jawy
Chwytać łapczywie pustkę
Przemycać w palcach powietrze
Chcę dojść daleko
Wpatrywać się z góry
Śmiać się z echem

komentarze [2]

[*] Pamięć dla ofiar Ruandy. >> poniedziałek, 12 listopada 2007 19:55:41
Pamięć tym, którzy polegli w Ruandzie w latach '90 XX w. Ich śmierć była spowodowana głupotą Europejczyków i bezmyślnego pod-podziału na różnorakie rasy.
Człowiek zawsze jest ten sam. Nieważne jak wygląda.
Pamiętajmy o tym i nie doprowadzajmy nigdy pustym słowem do czegoś tak masakrycznego jak ludobójstwo.
Temat wydaje się być odległy, jednak jest poważny. W końcu w poprzedniej notce pisałam o doświadczeniach granicznych.
Śmierć jest najważniejszym z nich.

komentarze [0]

Doświadczenia graniczne >> niedziela, 4 listopada 2007 21:24:27
Wszędzie otaczają nas doświadczenia graniczne. Wystarczy nauczyć się patrzeć.
I widzieć.
komentarze [1]

Był sposób na ból, jest sposób na życie >> wtorek, 16 października 2007 15:57:47
'Ai shitemo ii kai? Yureru, yoru ni...'

Uważam, że w życiu każdego z nas może być o wiele lepiej, tylko trzeba znaleźć ogół sensu i sens ogółu. A następnie wyciągnąć ten haczyk wpijający się w rany naszego życia.
Zawsze da się coś zmienić.
Musimy mieć ściśle określone cele, by w życiu gdzieś dojść. taka wędrówka bez celu nas nigdzie nie zaprowadzi.
Będziemy się błąkać w przestrzeni między zagubieniem naszego własnego "ja", a tym czymś, co jest zwane jako droga życiowa.

Jestem na etapie szukania.

Najpierw muszę odnaleźć siebie.



komentarze [1]

Sposób na ból? >> niedziela, 14 października 2007 15:11:02
kolejny raz zastanawiam się nad sensem istnienia, mojego istnienia.
W chwilach smutku, takich jak ta przychodzą chwile zwątpienia i zastanawiam się po co właściwie istnieję, dla kogo żyję.
Uświadomiłam sobie, że ból szybko mija, gdy coś olewam. I myślę bardzo egoistycznie: nie żyjesz dla nikogo, żyjesz dla siebie. Życie jest po to, by się realizować, spełnić siebie samego, swoje oczekiwania i zachcianki. Co kogoś obchodzi, że na przykład przestaję wierzyć, że on mnie kocha? Kogo obchodzi, że zaczynasz myśleć, że tracisz przyjaciół, a rodzina ma cię dość? Kogo obchodzą twoje dziwne problemy? Co ciebie to obchodzi? (zaiste, bezduszna postawa)
W tej
(akurat w tej i tylko w tej)
chwili mam to gdzieś. Nic mnie nie obchodzi. Problemy się nie liczą, uczucia nic tu nie dają.
Naprawdę po takich rozmyślaniach, przyjęciu postawy - "nie zależy mi, nic mnie nie obchodzi" ból szybko mija.
Jest to usytuowane w głębi nas, bo tak naprawdę każdy chociaż trochę jest egoistą.
Czasem to trudniejsze, czasem łatwiejsze, ale potem zauważasz z jaką łatwością sprawy się wyjaśniają. Ty masz inne podejście do wszystkiego.
I znowu ci zależy.
Więc, gdy coś się zepsuje, ból znowu wraca.
To wielkie błędne koło, z którego nie da się wyjść, jest jednak mała szczelinka, jakiś prześwit, symbol końca.
Gdy chcesz się zamknąć na wszystko raz na zawsze, przeciwstawiasz się bólowi dwa razy mocniej.
Koło się ulatnia, na jego miejscu zostaje pustka.
Taka postawa jaką opisałam wyżej działa jak narkotyk, więc lepiej znać umiar w jej stosowaniu, bo zostaniemy samotnymi wiecznymi narkomanami.



Te powyższe teorie są tylko wynikiem moich przemyśleń i sposobu, który stosuję na rany. Nie bierzcie wszystkiego zbyt do serca.




komentarze [8]

Złodzieje czasu. >> czwartek, 4 października 2007 15:36:52
"Gdyż czas to życie. A życie mieści się w ludzkim sercu.
Nikt nie wiedział o tym lepiej niż szarzy panowie. Nikt nie znał tak jak oni wartości godziny, minuty, a nawet sekundy życia. Co prawda znali się oni na tym, jak pijawka zna się na krwi, i postępowali stosownie do tego.
Mieli własne plany dotyczące czasu ludzi. Były to daleko zmierzające i starannie opracowane plany. Najważniejsze dla nich było, aby nikt nie zauważył ich działalności."

Michael Ende, Momo


Dopadli mnie złodzieje czasu, szarzy panowie. Wdarli się do mojego życia niezauważalnie i kradną, kradną mój czas.
A ja dopiero zaczęłam zauważać, że mi go brakuje.
Więc pędzę przez życie, biegnę tu, biegnę tam, nie oglądam się za siebie.
Nie mam czasu na głupoty, daj mi spokój.

Przysiadłam, odetchnęłam.
I przyszedł szary pan.
Przypomniał mi o sobie.
Zobaczyłam jak życie wymyka mi się z rąk, przecieka przez palce nie ubłagalnie zbliżając się do ostatecznego celu wędrówki każdego z nas.

Usłyszałam tykanie zegara.

Uciekałam i goniłam.




komentarze [3]

Potok słów. >> sobota, 29 września 2007 15:12:01
Autentyczność w chwilach smutku:
Zamknięta w sobie uciekam przed bólem, na twarz przywołuję uśmiech, martwi mnie, że mimo iż cierpię, uśmiech jest szczery, może to intuicja badająca przyszłość, mówiąca, że będzie dobrze, a może pusty i głupi optymizm, który stara się równać z intuicją, możliwe też, że jest na odwrót, to intuicja stara się równać z optymizmem ukazując to, co dobre, przypuszczam jednak, że to i to się połączyło tworząc nadzieję





która jest matką głupich.

komentarze [0]





Ksiega Gosci

dodaj
wpisy

Ulubieni


Dodaj do ulubionych

naruto-by-me

Moje linki

Godne
To, co laczy dwoje ludzi. Bez cukru, warte przeczytania


Archiwum

2007
maj (1)
czerwiec (1)
lipiec (2)
sierpien (1)
wrzesień (4)
październik (3)
listopad (4)
grudzień (1)

2008
luty (1)
marzec (1)
kwiecień (1)
maj (1)
czerwiec (1)
wrzesień (1)


Design

Layout by Cassia for Layout4you

Credits: MA and 1-G-E